Mamy tu wszystkie typowe elementy warsztatu twórczego pana Słowińskiego, czyli kopiuj-wklej z Wikipedii, kopiuj-wklej z innych swoich książek, sporo wymysłów wyssanych z palca, parę błędów merytorycznych. Czyta się znośnie, ale taka taśmowa produkcja na więcej nie zasługuje.